Home Okruszki od Gruszki
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 52 PDF Drukuj Email
Aktualności
piątek, 03 lipca 2020 11:07

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązkOdcinek 52.

Ostatni dzień tegorocznego czerwca był piękny, słoneczny i rześki. Staliśmy z Adamem pod starymi lipami otaczającymi kościół Matki Bożej Szkaplerznej nad Wątokiem. W lipach buszowały pszczoły i trzmiele, śpiewały ptaki odprawiające swoje ceremonie rodzinne. Pachniało miodem, latem, spokojem. A my przyszliśmy tu i staliśmy w gromadzie innych ludzi, żeby pożegnać naszego Kolegę Piotra, z którym pięćdziesiąt dwa lata temu zaczęliśmy naukę w I Liceum Ogólnokształcącym i czterdzieści osiem lat temu zdawaliśmy tam maturę. Słońce, śpiew ptaków i zapach lip kontrastowały z żałobnymi pieśniami i zapachem wieńców. Taka kolej rzeczy, można powiedzieć, jak w piosence:
„Przychodzimy, odchodzimy
leciuteńko na paluszkach
Szczotkujemy wycieramy
Buty nasze twarze nasze
Żeby śladów nie zostawić
Żeby śladów nie zostało(…)”

Więcej…
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 51 PDF Drukuj Email
Aktualności
czwartek, 25 czerwca 2020 11:32

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązkOkruszek 51 powodziowy

Woda jest straszliwym żywiołem. W swej najgroźniejszej postaci jest też fascynująca. Młody Werter w liście do przyjaciela Wihelma opisał nocną powódź w okolicach Wahlheim:  „rzeka wystąpiła z brzegów, wylały strumienie i całą ulubioną dolinę moją aż po Wahlheim nawiedziła powódź. Pobiegłem tam po jedenastej w nocy. Spoglądając ze skały, miałem straszne widowisko. Oświetlone księżycem rozpętane fale szalały po polach, łąkach, zagajnikach, cała dolina zmieniła się w smagane burzą jezioro, a wicher piętrzył bałwany”(„Cierpienia młodego Wertera” J.W. Goethe).

Wychowałam się w pobliżu rzeki Stradomki. W upalne dni biegaliśmy tam, żeby się popluskać w płytkiej, nagrzanej i leniwie płynącej wodzie. O takich płyciznach mówiło się, że sięgają bocianowi po pięty (co nie jest prawdą, bo pięta bociana to ten staw, w którym zgina nogę, gdy śpi na stojąco, na co dzień bocian chodzi na palcach). Jak było z tą piętą tak było, ale rzeka zwykle nie zagrażała wioskom, przez które przepływała. Można było w niej łowić ryby, raki, nie przypominam sobie, żeby ktoś w niej się utopił. Przez most na Stradomce przechodziłam do szkoły w Grabiu, a wracając zwykle zatrzymywaliśmy się całą gromadką przy barierce i wypatrywaliśmy ryb.

Poprawiony: czwartek, 25 czerwca 2020 11:33
Czytaj cały "Okruszek"
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 50 PDF Drukuj Email
Aktualności
czwartek, 25 czerwca 2020 11:11

 

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązki.Okruszek 50 maturalny

Już zaczęło się astronomiczne i kalendarzowe lato, a maturzyści jeszcze nie wiedzą, na czym stoją. Jeszcze piszą egzaminy z wybranych przedmiotów, powtarzają języki obce, niektórzy przygotowują się do egzaminów ustnych.

Gdyby za kilkadziesiąt lat jakiś kronikarz chciał opisać ten maturalny czas, to wzorem Sienkiewicza mógłby zacząć „Rok 2020 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia”. Przyznajcie sami, dziwny rok, nie dość, że przestępny, to jeszcze taka zima nie zima, trąby powietrzne, powodzie, no i ta pandemia: maseczki, przyłbice, rękawice i inne akcesoria, zakazy, nakazy. I obawa, co to będzie i jak się skończy.

Niedawno spotkaliśmy się w większym gronie my maturzyści 1972 roku. Jak zawsze, wspomnieniom nie było końca. Nasz rok maturalny też obfitował w liczne ciekawe wydarzenia: PRL otwarła granicę z NRD, doszło do całkowitego zaćmienia Księżyca, zmarła Mahalia Jackson, 11 lutego Wojciech Fortuna zdobył złoty medal w Sapporo a do Tarnowa z gospodarską wizytą przybył w tym samym dniu Edward Gierek, kolejne wybory do Sejmu wygrał Front jedności Narodu (99,53% ważnych głosów). Rozpoczęła się budowa Huty Katowice, w Tarnowie zaś kontynuowano w tempie stachanowskim budowę pierwszego wieżowca.

Poprawiony: czwartek, 25 czerwca 2020 11:33
Czytaj cały "Okruszek"
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 49 PDF Drukuj Email
Aktualności
poniedziałek, 22 czerwca 2020 11:05

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązkOdcinek 49

Kilkanaście lat temu w szkole, gdzie pracowałam, katechetka zorganizowała konkurs na wykonani
e najładniejszej małej kapliczki, imitującej kapliczki przydrożne. Nie wnikając w sens takiego konkursu, trzeba przyznać, że dzieci stanęły na wysokości zadania. No właśnie, dzieci? Większość prac była misternie wykonania, z najlepszych materiałów, profesjonalnymi narzędziami. W kapliczkach umieszczano gotowe, kupione figurki, sztuczne kwiatki itp. Już wiecie, że wkład dzieci (najstarsze to klasa szósta) w te prace był znikomy, raczej był to popis opiekunów i rodziców. Finałem konkursu była wystawa i aukcja kapliczek podczas pikniku szkolnego. O poszczególne prace toczyły się prawdziwe potyczki, często o dzieło walczyli ramię w ramię rodzice i dziadkowie, którzy radośnie się przelicytowywali.
O jedną kapliczkę nikt nie walczył, a była ona szczególnie wartościowa. Wykonała ją w całości uczennica, której raczej nikt nie pomagał. Opowiadała mi dokładnie, jak pracowała z gipsem, skąd go wzięła, z czego korzystała. Najpierw zrobiła bryłę gipsu w kształcie prostopadłościanu, ścięła górną powierzchnię w kształt trójkątnego daszka, w bryle wydłubała wnękę, w której umieściła własnoręcznie ulepioną figurkę Matki Boskiej. Figurka jest niezbyt proporcjonalna, ma nawet trzecie oko. Boczne ściany kapliczki A. pomalowała w polne kwiaty, a szaty figurki różnymi odcieniami niebieskiego, oczywiście farbkami akwarelowymi. To wszystko. Bez licytacji kupiłam tę kapliczkę. Przez wiele lat stała w oknie na mojej działce. Teraz przeniosłam ją do domu, odczyściłam, poprawiłam malunki i cieszy oko.

Poprawiony: czwartek, 25 czerwca 2020 09:33
Czytaj cały tekst Okruszka
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 48 PDF Drukuj Email
Aktualności
wtorek, 16 czerwca 2020 11:13

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązkOkruszek 48 melodramatyczny

W bieżącym roku mija 50 lat od premiery książki Ericha Segala (14.lutego 1970) i filmu Arthura Hillera (16.grudnia 1970), które wywarły ogromny wpływ na pokolenie rówieśników ich bohaterów. U nas, w Polsce, film pokazany został pierwszy raz dokładnie dwa tygodnie od premiery amerykańskiej, co zdaje się być rekordem, zwykle czekało się na zagraniczne dzieła dużo dłużej. Przecież najpierw musiała się wypowiedzieć cenzura w kwestiach jego zgodności z tzw. moralnością socjalistyczną. W kinach w mniejszych miejscowościach wyświetlany był dopiero po wykonaniu większej liczby kopii, przez cały 1971 rok. Książka w Polsce również ukazała się szybko ze zdjęciem pary głównych bohaterów na okładce.

„Love story”... Nikt nie zliczy, ile sprzedano biletów, ile łez popłynęło, ile westchnień. Ile zdjęć pięknej Jennifer i równie uroczego Olivera Barreta IV zawisło przypiętych w pokojach młodzieżowych lub w specjalnych zeszytach. Ile dziewcząt nauczyło się dziergać długie szale w pasy biało-czarne/czerwone/niebieskie (niepotrzebne skreślić). Ile sprzedano okularów a’la Jenny, czarnych rajstop i spódnic w kratę. Sama nauczyłam się dziergać na szydełku jej włóczkowe kapelusiki z małym wywijanym rondkiem i tylko ta umiejętność mi pozostała. Ile marzeń i obietnic ten film wywołał…

Więcej…
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 47 PDF Drukuj Email
Aktualności
wtorek, 16 czerwca 2020 11:10

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązkiOkruszek 47 cyrkowy  

Moi wierni Czytelnicy (a mam tu kilkoro stałych czytających) zauważyli, że często odwołuję się do wspomnień dzieciństwa. No cóż, przychodzi na człowieka taki czas, że chce coś ze swoich najlepszych lat ocalić. Moje dzieciństwo dzieliło się miedzy dom dziadków na wsi, gdzie wrony zawracają, a mieszkanie rodziców w Tarnowie: był to lokal współdzielony z innym lokatorem przy ulicy Dwernickiego, w bezpośrednim sąsiedztwie targowicy. Tak władza ludowa załatwiała potrzeby mieszkaniowe swoich obywateli, bywało, że w 3 pokojowym mieszkaniu przydział otrzymywały 3 obce rodziny a kuchnia i toalety były wspólne. Sąsiedztwo targowicy sprawiło, że jako dzieci mieliśmy warunki prawie jak chłopcy z Placu Broni. Gdy nie było handlujących, biegaliśmy tam, grali w piłkę, w klasy, w chłopa, nawiązywali znajomości.

Targowica była też miejscem, gdzie od czasu do czasu cyrk rozstawiał swój namiot i wozy. Nigdy wcześniej nie widziałam przedstawienia cyrkowego, tresowane zwierzęta znałam tylko z książek. Wydawało mi się to bardzo, bardzo atrakcyjne iść i patrzeć, jak groźne lwy lub tygrysy potulnie wypełniają polecenia i na przykład bez oporów skaczą przez płonące obręcze. Jak wielkie słonie siadają na malutkich podstawach a czasem nawet na nich mieszczą wszystkie swoje potężne kończyny. Jak małpki lub misie jeżdżą na skuterach. Jak rasowe pieski chodzą na przednich łapkach a tylne mają wysoko wzniesione. Jak wystrojone konie zgodnie okrążają arenę a woltyżerki wykonują skomplikowane skoki na ich grzbietach. Jak foka nosi piłkę na czubku noska. Wszystko to wydawało się atrakcyjne. Do czasu.

Poprawiony: piątek, 19 czerwca 2020 07:59
Więcej…
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 46 PDF Drukuj Email
Aktualności
środa, 10 czerwca 2020 08:13

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązki.Okruszek 46 Indiański

Bawiliście się w Indian? Bo ja tak. Miałam wprawdzie zawsze jakąś podrzędną rolę, koledzy najchętniej widzieliby mnie w roli bladej twarzy przywiązanej do do słupa i czekającej na śmierć zadaną tomahawkiem, ale mnie to nie zrażało, w końcu doczekałam się roli siostry wielkiego Winnetou. Budowaliśmy szałasy imitujące tipi, a krowy, które paśliśmy na łąkach były naszymi bizonami.

Ten szlachetny Apacz był też ulubieńcem mojego ojczyma, który bardzo dużo czytał, przede wszystkim literaturę dotyczącą lat wojny i okupacji, ale także właśnie lżejszą literaturę przygodową, a już książki Karola Maya zaczytywał do ich rozpadu, co nie było trudne, ponieważ marnie były klejone. Tą swoją pasją zaraził i mnie. Po przeczytaniu kilku tomów „Winnetou” i opłakaniu śmierci tytułowego bohatera zaczęłam zgłębiać historię prawdziwych Indian północnoamerykańskich. Zbierałam wszelkie informacje encyklopedyczne, wycinki prasowe, zanudzałam panie bibliotekarki prośbami o książki o Indianach. Jak widzicie, nie byłam typową dziewczynką z warkoczykami, umiałam się wspinać na drzewa, by wypatrywać wrogich Siouxów, strzelałam z łuku, a u Dziadków ćwiczyłam rzuty tomahawkiem w deski stodoły (czytaj: siekierką do odłupywania trzasek na podpałkę), co skończyło się dożywotnim zakazem brania siekiery do ręki. Z ojczymem chodziliśmy do kina na wszystkie filmy indiańskie, w tym oczywiście na wszystkie części „Winnetou” z boskim Pierre Brice’m w roli tytułowej. Z czasem zainteresowanie przyblakło, gdzieś tam w zakamarkach piwnic jeszcze są zeszyty z wycinkami.

Więcej…
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 45 PDF Drukuj Email
Aktualności
środa, 10 czerwca 2020 08:10

Logo: białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązki.Okruszek 45 śmieciowy

W Tarnowie od blisko roku toczy się dyskusja wokół opłat za śmieci. Chyba już wszyscy nauczyli się podstaw segregowania odpadów. Nie wszyscy jednak płacą za ich wywóz jednakowo i to powoduje pewną frustrację u tych, którzy nie dość, że starannie śmieci segregują, to jeszcze ponoszą skutki czyjejś nieuczciwości. Pierwotna propozycje włodarzy miasta, żeby płacić według ilości zużytej wody upadła zmieciona przez RIO. Obecnie do rozważenia tej formy odpłatności wraca się i promuje ją licznymi plakatami.

Mieliśmy obok bloków altankę śmietnikową a w niej kilka kontenerów oznakowanych zgodnie z ich przeznaczeniem. Wystarczyło otworzyć bramkę kluczykiem i po prostu wrzucić worki z odpadami do odpowiednich kontenerów. Było to wygodne zwłaszcza w okresie pandemii, ponieważ jedynym przedmiotem, którego się dotykało, był własny klucz. Ktoś jednak postanowił nas uszczęśliwić i po kilkunastu dniach burzenia, wykopów, hałasu i ogólnego bałaganu postawiono tzw. pojemniki półpodziemne.

Więcej…
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 44 PDF Drukuj Email
Aktualności
poniedziałek, 08 czerwca 2020 12:15

Logo: Białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązki. Okruszek 44 O grzeczności

Grzeczność nie jest nauką łatwa ani małą – grzmiał Sędzia w „Panu Tadeuszu” reagując na niestosowne jego zdaniem zachowania młodzieży. Dziś obchodzimy Dzień Savoir Vivre’u. Dobra okazja, by zastanowić się nad współczesnym pojmowaniem grzeczności.

W dzieciństwie zapewne wszyscy słyszeli „Bądź grzeczny/a”, „Niegrzeczna dziewczynka, niegrzeczny chłopiec”, „Co za grzeczne dziecko”, przy czym przez grzeczność rozumiano wówczas zachowanie ciche, spokojne, w myśl zasady, że dzieci się widzi a nie słyszy. Grzeczne dziecko było posłuszne, spokojne, mówiło sasiadom „dzień dobry”, nie brudziło się podczas zabawy, jadło do ostatniego kęsa, nie wybrzydzało, w niektórych rodzinach całowało starszych w rękę (koszmar mojego dzieciństwa), niepytane nie zabierało głosu, a już broń Boże nie wtrącało się do rozmowy dorosłych. Podczas rodzinnych przyjęć dzieci miały osobny, tzw. słodki stół z owocami, ciastami, i tam dostawały posiłek. Każdy dorosły miał niepisane prawo upomnieć nawet cudze dzieci i nie widziano w tym niczego niewłaściwego.

Poprawiony: poniedziałek, 08 czerwca 2020 18:41
Więcej…
 
OKRUSZKI OD GRUSZKI cz. 43 PDF Drukuj Email
Aktualności
poniedziałek, 08 czerwca 2020 12:12

Logo: Białe litery DKK na czerwonym tle. Pod spodem na szarym tle napis: dyskusyjny klub ksiązki. Okruszek 43 bocianowo-dziecięcy

Podobno to bocian przynosi dzieci, nic więc dziwnego, że Dzień Białego Bociana (31. maja) i Dzień Dziecka (1. czerwca) ze sobą sąsiadują w kalendarzu. Od kilku lat obserwuję życie bocianów białych w Sławacinku na Podlasiu. Ola, córka pana Sylwestra, marzyła o bocianim gnieździe w okolicy domu. Tato zrealizował marzenie dziecka – w 2010 roku postawił solidny, betonowy słup, na nim solidną platformę i po pewnym czasie bociany zajęły taką wyborną „miejscówkę”. Rodzina Piórków to Piór i Lotka, a ich potomstwu nadaje imiona Ola. W całym procesie wychowania bocianiąt - od zalotów rodziców po odloty sierpniowe - uczestniczą obserwatorzy gniazda, które dzięki doskonałej kamerze zdaje się być na wyciągnięcie ręki. Można bocianom pióra policzyć. Niestety, czasem widzimy też eliminację słabszych bocianiąt i po ludzku buntujemy się przeciw prawom natury.

W dzieciństwie naczytałam się „Kajtkowych przygód” Marii Kownackiej i też marzyłam o własnym bocianie. Gdy jeszcze usłyszałam, jak Dziadek czyta „Chłopów” Reymonta i scenę, gdy Witek musi oddać oswojonego boćka księdzu, moje pragnienie sięgnęło zenitu. Wydawało się łatwe w realizacji. Na polach naszej wsi bociany urządzały co roku sejmiki przed odlotem. Była więc szansa, że któryś nie jest gotowy, ma uszkodzone skrzydło i nie odleci. Na ich bocianie szczęście nigdy do tego nie doszło, zostawało po nich tylko kilka piór. Ale sentyment do bocianów mi pozostał.

Poprawiony: poniedziałek, 08 czerwca 2020 18:42
Więcej…
 
«pierwszapoprzednia123456następnaostatnia»

Strona 1 z 6
Copyright © 2020 . Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.
Free joomla themes designed by Lonex.